Niepokalana
Instytut Niepokalanej Matki Kościoła

"Z pamiętnika misjonarek - 11"
List z Brazylii z 11 czerwca 2007 r.

Umburanas, 11 czerwca 2007

Witamy wszystkich bardzo serdecznie. Co u nas? Mamy dla Was kilka ciekawych opowieści. Podczas objazdu wiosek w ubiegłym miesiącu, na jednej wiosce na mszy świętej, w której w większości uczestniczą dzieci (ostatnio było ich 54!), prawie nikt nie odpowiadał na wezwania księdza. Dlatego ksiądz zapytał, czy dziś nic nie jadły. Na to jedna dziewczynka odpowiedziała, że tak, ona dziś nic nie jadła. Zdziwiony tym bardzo ksiądz po mszy świętej z wielkim przejęciem dopytał się raz jeszcze, czy to prawda, że ona dzisiaj nic nie jadła (a było już około godziny 17). Na co dziewczynka odpowiedziała, że nic dziś nie jadła, bo nie jadła cuscus. Jest to podstawowe jedzenie wielu rodzin. Cuscus to zmielona kukurydza, którą gotuje się w odpowiednim garnku z sitkiem. W wielu domach jedzą to rano na śniadanie, na kolację, a nawet na obiad. Poza tym, że zapycha żołądek, właściwie nie ma żadnych wartości odżywczych. Bahianie przygotowują to z jajkiem, z mlekiem. My też jemy ten pokarm mizerny, bo jest smaczny.

Inna historia związana jest ze szkołą. W jednej miejscowości niedaleko nas uczniowie przez ponad tydzień nie chodzili do szkoły... bo zginęły klucze. Nikt nie pomyślał o tym, żeby wyważyć zamek i wejść do środka, lepszym rozwiązaniem było szukanie kluczy.

Najlepsze zostawiłyśmy oczywiście na koniec. W jednej z mądrych książek wyczytałyśmy, że żyjątka o nazwie skorpiony nie potrafią chodzić po schodach. Jednak potrafią chodzić po ścianach. Mieszkamy na pierwszym piętrze i byłyśmy przekonane, że unikniemy wizyty takich gości. Pewnego pięknego wieczoru spotkałyśmy jednego w naszej łazience. Był śliczny, ale nie polecamy oglądać ich z bliska, a tym bardziej dotykać. Pooglądałyśmy całe mieszkanie no i na szczęście nie znalazłyśmy więcej. Następnego dnia zaplanowałyśmy sobie obejrzeć wieczorny film, ale że filmy zaczynają się po 22, wcześniej postanowiłyśmy zrobić sobie małą drzemkę.

Agnieszka wstała i pyta się mnie:

– Jola, słyszałaś ten wielki huk w moim pokoju?

– Słyszałam, bo taki był trzask, jak trzęsienie ziemi.

– Wiesz, utłukłam skorpiona na ścianie w moim pokoju.

– A przecież w tej mądrej książce napisali, że skorpiony nie umieją chodzić po schodach. To skąd on się wziął na wyższym pierwszym piętrze?

Od razu odechciało mi się spać. I zamiast oglądania filmu były dogłębne oględziny naszego mieszkania. Tego wieczoru postanowiłyśmy, że znowu śpimy pod moskitierami. Dzisiaj, kiedy piszemy ten list, opowiedziałyśmy tę historię naszym znajomym, które też się zdziwiły, że skorpiony weszły na pierwsze piętro. Jedna z osób opowiedziała, jak to jej córkę użądlił skorpion i jak wielkie miała po tym komplikacje. Nie będziemy opisywać szczegółów.

Dzisiejszy list wygląda jak scenariusz jednej z noweli, choć same nie wiemy, jak tak naprawdę wygląda prawdziwy scenariusz. Wiemy tylko, że w telewizji jest siedem różnych telenowel i ludzie bardziej adorują telewizor, niż myślą o Koronce do Miłosierdzia Bożego. Stąd też od dłuższego czasu jesteśmy w kościele w komplecie, czyli Jola i Agnieszka.

No to pozdrawiamy Was bardzo miło, ciepło, serdecznie i prosimy Was o modlitwę o zdrowie dla nas, bo nadal chorujemy.

Jolanta Ferens,
Agnieszka Rakowska
Dod. Anna Nowak dnia 18-06-2007 o godz. 22:23

Zobacz także:

Być w sposób prosty i zwyczajny (19-05-2008)

"Z pamiętnika młodych misjonarek - 10" (11-05-2007)

Sesja dla szkół imienia ks. Franciszka Blachnickiego (12-03-2007)

"Z pamiętnika młodych misjonarek" - 9 (7-03-2007)

Liturgia przy grobie ks. F. Blachnickiego (3-03-2007)