Niepokalana
Instytut Niepokalanej Matki Kościoła

"Z pamiętnika młodych misjonarek" - 7
List z Brazylii z dn. 15 lutego 2007 r.

Umburanas, 15 lutego 2007

Witajcie kochani.

Będzie krótko, ale obiecujemy kolejnym razem napisać więcej o tym jak nam mija życie misyjne. Wczoraj miałyśmy możliwość wejść razem z siostrą Brygidą (Irlandką, która pracuje i mieszka w Umburanas od 6 lat) do kilku domów. Bieda, bieda i jeszcze raz bieda. Mamy nadzieję, że kolejnym razem do listu załączymy zdjęcia z tego dnia. Wyobraźcie sobie materac o wymiarach 200 cm x 160 cm i pokój tej samej wielkości i do tego rodzinę 7 osobową, która ma do wykorzystania tylko ten materac. Drugie pomieszczenie mniejsze, w którym są przechowywane środki do przeżycia w liczbie bardzo ograniczonej. Jak to mówią w Brazylii – mizeria, nędza. Kuchnia uboga, palenisko, nie wiem jak to opisać, więc nowy dompoślemy zdjęcia. Na szczęście rodzina, która tu wcześniej mieszkała, zmieniła dom dzięki pomocy siostry Brygidy. Nowy dom jest dużo większy, ale tak samo biedny. Jednak na nieszczęście w starym domu mieszka nowa rodzina, 7 osobowa.

Odwiedzajac kolejne rodziny, trafiłyśmy na dom, przy którym zebrało się wielu ludzi a na ścianie frontowej umieszczony był sztuczny wianek, znak że ktoś zmarł. Weszłyśmy do środka, żeby się pomodlić, ale najpierw trzeba było zrobić wywiad, czy zmarła była katoliczką. Okazało się, że była. Odmówiłyśmy dziesiątkę różańca i koronkę do Bożego Miłosierdzia. Kobieta cierpiała przez 4 dni, nie wiedzą na co zmarła. Na pytanie ile miala lat, usłyszałyśmy, że dużo. Pogrzebu z księdzem nie było. Może pojawił się pastor, ale tego nie wiemy. Najprawdopodobniej ludzie pogrzebali ją sami. I taka sytuacja zdarza się często, co wiemy z relacji ludzi. Jeśli nie ma księdza, rodzina prosi pastora, jak nie ma i jego, rodzina grzebie zmarłego sama. Katoliczka, bez pogrzebu, bez wcześniejszego namaszczenia, najprawdopodobniej bez sakramentów odeszła do Pana. Być może nasza modlitwa była jedyną przy zmarłej.

Na koniec odwiedziłyśmy z siostrą starszą kobietę, która jest Ewangeliczką i od 6 lat leży w łóżku. Od kilku dni jest w gorączce i bardzo się ucieszyła naszą wizytą. Jak to ładnie powiedziała, wierzymy w Jednego Boga, choć jest nas tak wielu.

Polecamy siebie, ale najbardziej tych ludzi waszej modlitwie. Zapewniamy o naszej pamięci o was przed Panem. Czekajcie na kolejne relacje i zdjęcia.

Jola i Agnieszka

Jolanta Ferens,
Agnieszka Rakowska
Dod. Ewa Kusz dnia 19-02-2007 o godz. 11:41

Zobacz także:

Być w sposób prosty i zwyczajny (19-05-2008)

"Z pamiętnika misjonarek - 11" (18-06-2007)

"Z pamiętnika młodych misjonarek - 10" (11-05-2007)

"Z pamiętnika młodych misjonarek" - 9 (7-03-2007)

Gdzie jesteśmy? (1-03-2007)