Niepokalana
Instytut Niepokalanej Matki Kościoła

W świecie - na swoim miejscu
wywiad przewodniczącej Światowej Konferencji Instytutów Świeckich dla KAI

Minęło 60 lat od zatwierdzenia instytutów świeckich przez Stolicę Apostolską, ale ta forma życia konsekrowanego wciąż wydaje się mało znana. Dlaczego tak jest? Na czym polega specyfika tego powołania?

- Instytuty świeckie są mało znane, gdyż mają dopiero 60 lat. Niewiedza o nich wynika również ze specyfiki tego powołania, którym jest obecność pośrodku świata, bez żadnych zewnętrznych znaków konsekracji, bez publicznych deklaracji czy "szyldów". W konsekwencji członków instytutów świeckich po prostu "nie widać" na sposób, w jaki przyzwyczailiśmy się postrzegać księży czy siostry zakonne, o których misji mówią także pełnione przez nich dzieła apostolskie typowe dla danego zgromadzenia. Świeccy konsekrowani żyją najczęściej w pojedynkę, a ich apostolstwo jest inspirowane ewangelicznymi przypowieściami o soli, która nadaje smak choć jej nie widać, czy o drożdżach, które choć same pozostają niewidoczne to jednak oddziaływują - od wewnątrz. Taki charakter ma obecność świeckich konsekrowanych w różnych środowiskach.

Pewnie z perspektywy myślącego utylitarnie proboszcza takie powołanie nie jest warte zainteresowania, gdyż nie przynosi szybko widocznych efektów duszpasterskich. Bardziej wymierny pożytek ma on z sióstr zakonnych, czy nawet ruchów i stowarzyszeń katolickich, które "robią coś" w parafii. A po cóż są potrzebni kobiety czy mężczyźni, którzy gdzieś pracują w różnych zawodach, angażują się społecznie? Może właśnie po to, żeby nie zapominać, że właściwym dla świeckich miejscem apostolstwa jest świat, a nie tylko przestrzeń wewnątrzparafialna.

Istotą naszego powołania jest bycie ewangelicznym fermentem tam, gdzie jesteśmy. Zawsze u początków leży tajemnicze zaproszenie Boga, by żyć w głębokiej więzi z nim. On kieruje je do wszystkich osób konsekrowanych, choć stawia je w innych miejscach. Świeckich konsekrowanych postawił "pośrodku świata" i w pewnym sensie, daje nam ten świat zaślubić. Taki, jaki on jest. Odtąd, przestaje być dla nas wyłącznie miejscem, gdzie dzieje się zło i zgorszenie, ale staje się przestrzenią, gdzie spotykamy Boga w prozaicznej codzienności życia. Przez swoją obecność tam wnosimy wiarę i nadzieję. A nasza aktywność jest konsekwencją tej obecności.

W powołaniu instytutów świeckich zarówno świeckość jak i konsekracja są równie istotne, choć na pierwszy rzut oka wydają się nie do pogodzenia. Być może właśnie dlatego proces uzyskiwania kościelnej aprobaty trwał prawie cały wiek, zanim Watykan w 1947 roku potwierdził, że jest możliwe życie konsekrowane w świecie.

A czy czasem świeccy konsekrowani nie są takimi "zlaicyzowanymi zakonnikami"?

- W Polsce nie obserwujemy jeszcze problemów widocznych w Europie Zachodniej, Ameryce Północnej czy Kanadzie, gdzie zakonnicy rezygnują z habitów czy wspólnoty zamieszkania, a co najwyżej - jak usłyszałam niedawno w watykańskiej kongregacji ds. instytutów życia konsekrowanego - raz w tygodniu spotykają się we wspólnocie. W takiej sytuacji ich styl niewątpliwie bardziej przypomina formę życia instytutów świeckich. Z zewnątrz wszystko wygląda prawie tak samo, ale jaka jest ich motywacja i świadomość, tego nie wiem, więc nie chciałabym tego oceniać.

Może współczesnym zakonnikom wygodniej jest przemieszczać się bez habitu, są bardziej operatywni apostolsko, gdy mieszkają z tymi, którym posługują i nie muszą wracać do klasztoru. Jednak powołanie instytutów świeckich nie polega na tym, by wybrać to, co wydaje się wygodniejsze, praktyczniejsze czy może bardziej przynoszące owoce. Świeckość konsekrowana oznacza pełną przynależność do Chrystusa i jednocześnie świadome pozostanie w świecie, by go przemieniać od środka. Zakonnicy, próbując żyć w ten sposób, w jakiejś mierze sprzeniewierzają się własnemu charyzmatowi, by być widocznym znakiem przynależności do Chrystusa. Z jej powodu zdecydowali się kiedyś "odejść od spraw świata". Podejmując dzieła apostolskie wracają do niego - niejako z zewnątrz - by być dla niego znakiem innej, Bożej rzeczywistości. Jeśli zabraknie takiego znaku Pan Bóg powoła nowe zgromadzenia habitowe.

Zasadniczą różnicę powołania zakonnych i świeckich osób konsekrowanych można więc ująć następująco używając ewangelicznej terminologii: zakonnicy mają być "znakiem" dla świata a świeccy konsekrowani "zaczynem" w świecie. Zaczyn pozostaje ukryty, znak - jeśli ma coś wskazywać musi być widoczny. Nie można więc powiedzieć, że formuła instytutów świeckich to w gruncie rzeczy zdegenerowany zakon. Te formy życia konsekrowanego różnią się w swej tożsamości, choć nieraz na zewnątrz wydają się podobne. Inne jest ich umiejscowienie w Kościele i w świecie. Dla nas świeckość jest równorzędną wartością jak konsekracja wyrażona poprzez śluby czystości, ubóstwa i posłuszeństwa.

Jak instytuty świeckie rozwijają się w Polsce? A jakie tendencje rozwoju bądź regresu można zaobserwować w skali całego świata?

- Bodaj najstarszym instytutem świeckim polskiego pochodzenia jest Instytut Przemienienia Pańskiego założony w 1937 roku przez Halinę Dernałowicz, a więc już na 10 lat przed papieską konstytucją Provida Mater Ecclesia i zatwierdzeniem instytutów świeckich przez Piusa XII. Niewątpliwie na polskich instytutach świeckich odcisnęła swe piętno historia okresu komunizmu, kiedy to większość z nich rozwijała się w ścisłym ukryciu. Ich aktywność związana była przede wszystkim ze środowiskami inteligencji katolickiej, członkinie instytutów należały do kadry naukowej wielu uniwersytetów, pracowały w szkolnictwie podstawowym i średnim, z tych środowisk się wywodziły.

Współczesne pokolenie świeckich konsekrowanych w Polsce rekrutuje się przede wszystkim z ruchów katolickich. Na przestrzeni lat ilość powołań do instytutów świeckich wzrosła, wzrosła też liczebność tych wspólnot. Powstał też męski instytut. Łącznie liczą one obecnie 1149 członków i 222 kandydatów. Wśród czterdziestu na terenie Polski są zarówno takie, które mają wiele powołań, jak i takie, którym brakuje powołań lub mają ich niewiele. Podobną tendencję można zaobserwować również w skali świata. Są instytuty, które cieszą się licznymi powołaniami i takie, które powoli wymierają.

Wśród 215 instytutów świeckich, niewątpliwie najliczniejszym, którego członkinie są również w Polsce, jest Instytut Misjonarek Królewskości Chrystusa, a który ma 2553 członkiń w 31 krajach. Ze statystyk wynika, że świeccy konsekrowani są obecni na wszystkich kontynentach, także w takich krajach jak Chiny czy Sudan. Instytuty narodziły się w Europie i to tutaj żyje 3/4 z nich. Świeccy konsekrowani są najliczniej obecni we Włoszech, gdzie mieszka 1/3 spośród wszystkich na świecie. Jednak najwięcej kandydatów zgłasza się do instytutów świeckich w krajach Ameryki Łacińskiej, stanowią oni 37 procent ogólnej liczby kandydatów. Mimo to, gdy analizuje się proporcje liczby kandydatów do liczby członków najkorzystniej wypada Afryka, a najsłabiej Europa Zachodnia.

Paradoksalnie, dane liczbowe nie wszystko mówią o żywotności poszczególnych instytutów. Jestem pod wrażeniem listu, jaki przysłały niedawno do sekretariatu Światowej Konferencji Instytutów Świeckich, ostatnie członkinie jednego, można by rzecz, wymierającego już instytutu. Napisały, że są świadome tego, iż jest ich coraz mniej, są coraz starsze, a od wielu lat nie zgłosiły się żadne nowe osoby. Są świadome tego, że one umierają i ten instytut umiera. W tym liście nie było jednak rozpaczy, ale pragnienie konsekwencji do końca. Każda z członkiń tego instytutu, tam gdzie żyje, chce być świadkiem dobrej śmierci. Czy w takim kontekście można powiedzieć, że ten instytut umiera? Że jest mniej wartościowy, bo jego członkinie mają grubo po osiemdziesiątce? W świecie, gdzie panuje kult młodości, gdzie choroba i starość są czymś wstydliwym, one pokazują swoim życiem, że od starości nie trzeba uciekać. Gdy inni boją się śmierci, myślą o eutanazji, żeby szybko umrzeć, one są pogodzone ze starością i śmiercią. Ta ich zgoda na to, co będzie, wnosi nadzieję, choć żyją wśród równie starych ludzi, m.in. w domach opieki społecznej. One żyją tym powołaniem do końca. Jestem przekonana, że to ich umieranie okaże się życiodajne, wyda owoce może w postaci nowego instytutu czy jakiejś nowej wspólnoty w Kościele.

Na czym polega "zdrowa świeckość"? Ostatnio tego pojęcia użył Benedykt XVI zwracając się do włoskich prawników katolickich. A jak pojmują ją, czy może realizują instytuty świeckie?

- "Zdrowa świeckość" zakłada równowagę. Szanuje autonomię spraw Boskich i tzw. rzeczywistości doczesnych, jak to ujmuje soborowa Konstytucja Duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym. Nie jest głoszeniem wizji Kościoła tryumfalistycznego, ani fundamentalizmem religijnym. Polega na wnoszeniu wartości ewangelicznych, moralnych i perspektywy wiary w życie społeczne, ale przy uszanowaniu jego autonomii w tych kwestiach, w których jest ona słuszna.

W aktualnym układzie społeczno-politycznym raczej nam grozi sakralizacja życia publicznego niż tendencje laicyzacyjne widoczne chociażby w Hiszpanii czy Belgii, gdzie dochodzi też do paradoksów usuwania symboliki chrześcijańskiej z przestrzeni publicznej, aby nie urazić wyznawców innych religii.

Propozycją w duchu "zdrowej świeckości" wydaje się sugestia Angeli Merkel by powrócić do zapisu o wartościach i korzeniach chrześcijańskich w preambule Traktatu Konstytucyjnego UE choć jednocześnie stwierdza ona, że "Europa nie jest klubem chrześcijańskim". Patrząc na kraje europejskie widoczne są dwie skrajne tendencje: albo preferowania w życiu publicznym nurtów laicyzacyjnych albo sakralizujących. Wciąż brakuje złotego środka. Jako chrześcijanie nie możemy pozwolić na wyeliminowanie z życia społecznego wartości moralnych i Ewangelii, ale nie możemy go też sakralizować.

Poszukiwanie modelu "zdrowej świeckości" to zadanie wszystkich świeckich, także świeckich konsekrowanych. Wtedy, kiedy powstawały pierwsze instytuty świeckie były one "awangardą świeckości", przypominały o roli laikatu w Kościele. Dopiero potem Sobór Watykański II generalnie dowartościował powołanie i misję katolików świeckich w Kościele i świecie.

Jak Pani ocenia kondycję polskiego laikatu? Jak katolicy świeccy w Polsce prezentują się na tle laikatu z innych krajów?

- Muszę przyznać, że w ostatnim czasie, w związku z nominacją na metropolię warszawską dało się zauważyć zwiększoną aktywność katolików świeckich, głównie publicystów, ale też sympatyków Radia Maryja, która pobudziła do refleksji na temat roli laikatu.

Z perspektywy mojego uczestnictwa w różnych gremiach związanych bądź to z instytutami świeckimi w Polsce, bądź też ruchami katolickimi na pewno mogę stwierdzić, że środowiska te cechuje pobożność, dbałość o życie modlitewne i własną formację. Jeśli czegoś im brakuje to samodzielności. Nierzadko czekają na to, że biskupi lub księża, powiedzą im, co mają robić, w co się angażować. Wprawdzie działają stowarzyszenia np. lekarzy, psychologów czy przedsiębiorców chrześcijańskich, ale mają one jeszcze stosunkowo niewielki zasięg oddziaływania, albo są skoncentrowane na formacji własnego środowiska. Nie są to więc jeszcze grona opiniotwórcze. Brakuje lobby świeckich katolików w Polsce. Moim zdaniem, potrzebne jest znalezienie płaszczyzny spotkań katolików świeckich, gdzie możliwa byłaby refleksja nt. odpowiedzialności za kraj i za Kościół. Tu nie chodzi o stworzenie kolejnej organizacji, jakiegoś nowego ruchu "My jesteśmy Kościołem" niezależnego od hierarchii, ale ważne jest tworzenie z inicjatywy osób świeckich miejsc spotkań i wymiany myśli, uczenia się współpracy dla dobra wspólnego.

Nie możemy czekać, aż pojawi się jakiś wizjoner, który pociągnie za sobą rzesze świeckich. Raczej jest czas na współdziałanie i kolegialność. Jeśli chcemy być partnerami także dla duchownych, to musimy wiedzieć, jaka jest nasza tożsamość jako świeckich i co możemy dać.

Niewątpliwie potencjałem ludzi świeckich jest znajomość mechanizmów współczesnego świata i zdolność jego przemiany od wewnątrz. Świeccy będą sygnalizować duchownym różne problemy, ale jeśli o coś proszą, to raczej "pokażcie nam wykładnię, ale nie prowadźcie nas za rękę jak dzieci".

Rozmawiała Anna Wojtas

Ewa Kusz, przewodnicząca Światowej Rady Instytutów Świeckich - CMIS (2004), odpowiedzialna główna założonego przez ks. Franciszka Blachnickiego Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła (2004). W INMK od 1982 r. Z wykształcenia jest psychologiem (KUL 1988), prowadzi terapię oraz warsztaty psychologiczne m.in. dla osób konsekrowanych i księży. Jest absolwentką zarządzania zasobami ludzkimi (SGH 2006). Od 2000 roku jest dyrektorem Wydawnictwa Światło-Życie.

awo

Dod. Katarzyna Wiatr dnia 18-02-2007 o godz. 19:05

Zobacz także:

Odpowiedzialna główna INMK - audytorem na Synodzie Biskupów nt. Biblii (6-09-2008)

Paweł - sługa Jezusa Chrystusa (29-06-2008)

50-lecie Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła (2-06-2008)

Przed 50 laty ks. Blachnicki założył instytut świecki (21-05-2008)

Szczęśliwa "Blachniczanka" (21-05-2008)