Niepokalana
Instytut Niepokalanej Matki Kościoła

"z pamiętnika młodych misjonarek" - 2
List z Brazylii z dn. 26 października 2006.

Salwador, 26-10-06

Dziękujemy wszystkim, którzy tak żywo reagują na nasze opisy. Cieszy nas, że możemy sprawiać wam radość zwłaszcza przy okazji opisów z serii flora i fauna.

Obecnie pogoda się załamała i niemal od tygodnia pada deszcz. W końcu jest wiosna. Tylko niestety to nie działa dobrze na nasze samopoczucie. Chodzimy jak ćmy, senne i przybite, zwłaszcza lekcjami z języka. Od razu chce wyjaśnić wszystkim, którzy nie wiedzą, że do końca roku (do końca grudnia) będziemy w Salwadorze. Jeszcze nie pracujemy misyjnie, ale intensywnie się do tego przygotowujemy przez kurs językowy. Ktoś może zapytać: dlaczego, skoro przez niemal rok byłyśmy w Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie? Portugalska wersja języka w Brazylii znacznie różni się od tej naszej, europejskiej. Inne są zwroty, słowa, inny jest język mówiony od pisanego. Jest melodyjny i bardziej przyjemny dla ucha. Profesora pomaga nam także trochę zrozumieć mentalność Brazylijczyków.

W ubiegłą środę miałyśmy lekcję na mieście. Wtedy poznałyśmy inne oblicze Salwadoru. To miasto zaskakuje. To co widziałyśmy to perełka tego miejsca jak i samej Brazylii. Piękne stare kościoły z czasów kolonizacji, szczególnie piękna jest katedra i kościół, który jest pod opieką Franciszkanów; stare kamienice, w których nikt nie mieszka, a są wynajęte tylko na sklepy, bary lub restauracje. I tak jak w wielu miastach na całym świecie są to budynki piękne, ale wiele z nich od dawna nie widziało remontu i z każdym dniem odchodzą w niepamięć. Podczas tej lekcji przeszłyśmy test w sklepie papierniczym. Na początku nie zrozumiałyśmy, czego chce od nas profesorka. Myślałyśmy, że sama wejdzie do sklepu i kupi, co chce. Tylko trochę nas zdziwiło, dlaczego tak dokładnie wymienia listę swoich zakupów. No tak, chciała, byśmy to my dokonały wyboru i zakupu. Oczywiście udało się, a pan, który nas obsługiwał, miał przy tym wiele zabawy. W ogóle Salwador to miasto wielu kontrastów, wśród wieżowców stoją budynki i są ulica nędzy i biedoty, gdzie dom stoi niemal jeden na drugim. Jeden z księży mówił, że niekiedy trzeba przejść przez 5 innych mieszkań żeby dojść do siebie. Podobno także przy większych deszczach niektóre domy o słabszej konstrukcji spływają z góry wraz z woda. Ale tym się nikt nie przejmuje. Oczywiście z wodą spływa cały syf, tak że po deszczu ulice wyglądają jak wysypisko śmieci. Czasem jak chodzimy tymi ulicami na favelii, zastanawiam się, jak ci ludzie mogą tak żyć, w takich warunkach? Bo Brazylijczycy to brudasy! Nie dbają o to, co mają. To, czego nie zamierzam się od nich nauczyć, to wyrzucanie śmieci tam, gdzie popadnie, nawet przez okno, co jest na porządku dziennym. Na favelach bywa bardzo brudno, można się przewrócić o śmieci. Na mieście sytuacja jest podobna, ale tu bardziej dbają o czystość i są osoby, które ten syf sprzątają. W myśleniu Brazylijczyków jest, by pomagać tym, którzy ciężko pracują, dlatego nie dbają o porządek i pozbywają się śmieci na bieżąco, wyrzucając je z rąk wprost na ulice, chodniki.

Na razie mało wychodzimy poza miejsce, w którym mieszkamy, dlatego że jeszcze wciąż niezbyt dobrze znamy język, no i jesteśmy z innego kraju i bardzo rzucamy się w oczy. Mieszkamy też w nie najlepszej dzielnicy, bo to są favele. Ale żeby was nie przerazić – nie jest niebezpiecznie, tylko trzeba na siebie uważać, gdyż Brazylijczycy się nieprzewidywalni. W piątek miałyśmy miłą niespodziankę, bo zadzwonił do nas kolega z kursu z Warszawy. Jest już w Brazylii od lipca w diecezji u biskupa Zielskiego. Rozmawiał z nim o nas. Ksiądz biskup wyraził wielkie zdziwienie, dlaczego panie z Instytutu nie są u niego, skoro nasza pomoc bardzo by się tam przydała. Cała diecezja pracuje na materiałach oazowych w małych grupach. Kto wie, może kiedyś tam dotrzemy. Zachęcamy do modlitwy o rozeznanie powołania, może ktoś odkryje wezwanie do pracy w Brazylii według charyzmatu Ruchu, skoro jest taka możliwość. Nasi księża są trochę zaniepokojeni, ponieważ tuż przed naszym przyjazdem w diecezji zmienił się biskup. Oni się martwią, że może ich porozsyłać na inne parafie. Co do nas też nie wiadomo, czy podzieli wolę swojego poprzednika co do naszego przybycia i pracy.

W sobotę natomiast zadzwoniła do nas K. Też miła niespodzianka usłyszeć tym razem głos z Polski.

Oglądamy sporo filmów w wersji portugalskiej zarówno z napisami jak i z podłożonym głosem. To też bardzo pomaga w nauce nowych słówek, a to, czego nie daje się zrozumieć, nadrabia obraz. Bardzo dobra rzecz te filmy. Na razie oglądamy co lepsze i bardziej znane, później, jak już się wyczerpią te z lepszej półki, sięgniemy do religijnych i mniej znanych. W ten wtorek byliśmy na policji (jako pomoc i tłumacz był z nami ks. Jan). Dzięki Bogu niemal od razu załatwiliśmy wszystko. Pojechaliśmy z myślą, by się dowiedzieć, co jest nam potrzebne do zalegalizowania naszego pobytu w Brazylii. Jola pamiętała, że dali nam wizę na rok czasu. Stad potrzebny był tylko paszport i dwa zdjęcia, co niestety zostało w domu. Musieliśmy po to wrócić. Ponieważ ja nie miałam zdjęć, więc zrobiłam je na policji. Wyszły tak sobie, bardzo prześwietlone, a w tych nowych okularach na oczy pada cień i wyglądam jakbym dostała krążkiem hokejowym – czytaj: karaluchem J Na miejscu zrobiłyśmy też ksero dwóch stron z paszportu. Potem poszłyśmy do tajnego pomieszczenia i wzięli nam odciski palców.

Żeby nie zapomnieć o najważniejszym – zwierzątka. Nie wiemy, czy to wynik deszczu, ale jest ich teraz mniej. I na razie nie dochodzi do tak częstych bliskich spotkań trzeciego stopnia, jak to miało miejsce wcześniej. Ale bywają i piękne obrazy jak choćby motyle – borboletas. Są olbrzymie. I bardzo kolorowe (żeby was rozbawić to wersja jaka widziałyśmy była dwukolorowa: czarno-żółta).

Pozdrawiamy was deszczowo i pochmurnie. Prosimy, byście modlili się o przeniesienie tego deszczu do Umburanas, bo tam opady są mizerne, a ludzie często pija słoną wodę.

Do kolejnego razu. Agnieszka i Jola

Jolanta Ferens,
Agnieszka Rakowska
Dod. Ewa Kusz dnia 14-02-2007 o godz. 11:28

Zobacz także:

Być w sposób prosty i zwyczajny (19-05-2008)

"Z pamiętnika misjonarek - 11" (18-06-2007)

"Z pamiętnika młodych misjonarek - 10" (11-05-2007)

"Z pamiętnika młodych misjonarek" - 9 (7-03-2007)

Gdzie jesteśmy? (1-03-2007)